We współczesnym Piotrkowie jest praktycznie nieznany. Mało kto słyszał o istnieniu jego piotrkowskich pejzaży z końca II wojny światowej i kilku lat tuż po niej. W szanowanych domach aukcyjnych w całym kraju ceny jego prac wahają się od kilkuset złotych za szkic po kilka i kilkadziesiąt tysięcy złotych za obraz. W jakich okolicznościach więc jeden z najsłynniejszych portrecistów Warszawy i wybitny twórca wedut malował Piotrków?
Tych około czterdziestu szkiców, rysunków i obrazów, w większości wykonanych ołówkiem, kredką, piórkiem czy akwarelami, przedstawiającymi głównie pejzaże piotrkowskiego Starego Miasta, współczesnym piotrkowianom są praktycznie nieznane. Część z nich znajduje się w zbiorach Muzeum Warszawy, Muzeum Narodowego w Warszawie i w Poznaniu oraz w zbiorach prywatnych. Kilka pojawiło się w ostatnich miesiącach w aktualnej ofercie najpoważniejszych domów aukcyjnych w kraju. Obok prac Franciszka Gnypa i Władysława Szulca (pisaliśmy o nich tutaj) to najstarsze widoki Piotrkowa. Tym bardziej cenne, że namalowane przez jednego z najbardziej cenionych polskich artystów malarzy, wybitnego twórcę wedut, drugiego po Canalettcie (właściwe Bernardo Bellotto) portrecisty Warszawy, którego dziełami zachwycała się publiczność w Moskwie, Wenecji czy Nowym Jorku. Co istotne wszystkie piotrkowskie dzieła tego twórcy powstały w cieniu jego wielkiej osobistej tragedii. O kim mowa? O Tadeuszu Cieślewskim (1870-1956).



Tadeusz Cieślewski ojciec
I tu ważna uwaga – Tadeuszów Cieślewskich artystów było dwóch, pierwszy malarz, drugi grafik i rzeźbiarz, ojciec i syn. Bohaterem naszego artykułu jest ten pierwszy – ojciec. Dla historyków i znawców malarstwa starszy Cieślewski to przede wszystkim varsavianista, malarz architektury, który z wielkim kunsztem i zapałem utrwalał zarówno najpiękniejsze zabytki stolicy, jak i jej pokaleczone rudery, zagracone zaułki czy kapryśność topografii terenu, tak malowniczo różnicującą warszawską zabudowę. Jego ulubioną techniką była akwarela, ale jak przystało na impresjonistę sięgał także po farby olejne, często stosował pastele oraz ołówek. Był mistrzem przenoszenia ulotności chwili i klimatu miejsc na płótno. Jego warszawskie prace – obrazy, rysunki i szkice – liczono w setkach. Wystawiał je w warszawskiej Zachęcie, w Salonach Richlinga, Garlińskiego, pokazywano na wystawach sztuki polskiej za granicą – w 1924 w Moskwie, w 1936 na XX Biennale w Wenecji, w 1939 w Nowym Jorku. Cieszyły się one ogromnym powodzeniem w szerokim kręgu odbiorców. Cieślewski miał talent, którego nikt nie śmiał podważać. „Szlifował” go na przełomie XIX i XX wieku najpierw pod okiem Wojciecha Gersona i Jana Kauzika w warszawskiej Szkole Rysunku, następnie w Paryżu, w prywatnej szkole Vittiego u profesorów E. Aman-Jeana i R. Collina oraz w Akademii rzymskiej, gdzie zetknął się z ogromem różnorodności artystycznych zjawisk i zapoznał się z klasycznymi, jak i najnowszymi kierunkami w plastyce. Odbyte podróże do Florencji, Wenecji i Neapolu ugruntowały jego zamiłowanie do piękna architektonicznych zabytków.
Oczywiście, jak łatwo się domyślić z tych opisów, Tadeusz Cieślewski pochodził z dobrze sytuowanej rodziny. Urodził się 22 października 1870 roku w Warszawie. Jego ojciec Franciszek był znanym śpiewakiem Opery Warszawskiej. Tadeusz, jeszcze jako dziecko odbywał zagraniczne podróże z rodzicami, rok spędził m.in. u wuja w Wiedniu. To tam ponoć po raz pierwszy zetknął się ze sztuką. Jako artysta ceniony i podziwiany – nagradzany i odznaczany (m.in. nagroda miasta Warszawy w 1928 i 1951, Złoty Krzyż Zasługi, Krzyż Oficerski i Komandorski orderu Odrodzenia Polski) angażował się również w życie kulturalne ukochanej stolicy – był inicjatorem powstania stowarzyszenia „Sztuka i Rzemiosło”, skupiającego najwybitniejszych ówczesnych twórców, działał w stowarzyszeniu „Pro Arte”, wiceprezesował Towarzystwu Zachęty Sztuk Pięknych, jak i był członkiem Towarzystwa Śpiewaczego „Lutnia”. „Był średniego wzrostu, miał twarz niezwykle dobroduszną, niemal zawsze ożywioną uśmiechem i zapałem malującym się w oczach (…). Spotkać go można było o każdej porze roku i każdej porze dnia, kiedy przemierzał warszawskie ulice ze szkicownikiem w ręku lub siedział przy sztalugach najczęściej zaś na Starym i Nowym Mieście” – tak opisywała artystę Maria Grońska w przedmowie do katalogu wydanym przy okazji wystawy jego prac w Muzeum Historycznym m.st. Warszawy w 1962 roku. Czy podobnie widzieli go Piotrkowianie, gdy w latach 1944-1948 zamieszkał pośród nich?



W Piotrkowie u krewnych
Piotrków po Warszawie to drugie miasto, z którym Cieślewski związał swe losy. Miasto, w którym znalazł schronienie, miasto w którym koił ból po traumie, znajdując przestrzenie i klimat pozwalające robić mu to, co lubił najbardziej – zachwycać się architekturą i rysować. Do Piotrkowa trafił po Powstaniu Warszawskim. Tak zrelacjonowała to ww. Maria Grońska: „3 sierpnia 1944 roku artysta wraz z żoną, synem Tadeuszem (znanym artystą grafikiem) i jego żoną opuszcza na zawsze swe mieszkanie przy ulicy Dobrej 90. Płomienie niszczą całe mienie i cały artystyczny dorobek, znajdujący się w mieszkaniu. Ulegają zagładzie także prace, znajdujące się w warszawskim Ratuszu oraz w różnych zbiorach prywatnych. W tych tragicznych dniach umiera z wycieńczenia żona artysty (Józefa z Almakiewiczów, śpiewaczka operowa; przyp. aut.), syn ginie w czasie powstania, synowa dostaje się do obozu. Artysta zostaje całkowicie sam. Zamieszkuje u krewnych w Piotrkowie. Materialne warunki zmuszają artystę do wzięcia się do pracy, którą zahamowały po raz pierwszy ciężkie przejścia osobiste i ogólna narodowa tragedia. Zaczyna więc malować zabytki Piotrkowa i pobliskiego Sulejowa. Celem wspólnej pomocy przystępuje z kilkoma artystami w Piotrkowie do zorganizowania zespołu artystycznego. Jest to zaczątek Związku Plastyków, którego Cieślewski jest przewodniczącym. Związek organizuje dla swych członków wystawy, prowadzi także kursy rysunku dla piotrkowskiej młodzieży.”. Obecność Cieślewskiego w Piotrkowie odnotowują stołeczne tytuły. W tym m.in. „Życie Warszawy”, którego specjalny wysłannik w artykule „Piotrków w rok po wojnie” w numerze 133/1946 pisał: „W 40. tys. mieście prowincjonalnym życie artystyczne nabrało rzeczywiście wspaniałego rozmachu. Istniejący tu Związek Plastyków ma wśród swych członków T. Cieślewskiego, malarza starej Warszawy (…).”.
Kim byli krewni artysty, u których znalazł schronienie. Tego nie udało nam się ustalić. W zachowanej korespondencji artysty (m.in. „Upoważnienia Tadeusza Cieślewskiego ojca wystawione dla Wydziału Kultury i Oświaty przy Ambasadzie Polskiej w Londynie do odbioru eksponatów lub gotówki za sprzedane eksponaty z wystawy „Blok” z 23 grudnia 1947 roku”), przechowywanej w Muzeum Warszawy nie zachowało się ich nazwisko, natomiast dzięki kilku zapisom wiemy, że w Piotrkowie mieszkał przy pl. Kościuszki 6 w mieszkaniu oznaczonym nr 2. Do Zofii z Rosiaków Cieślewskiej, synowej, która przeżyła niemiecki obóz, urzędniczki MSZ w latach 1946-1951, w liście datowanym na 8 listopada 1946 tak pisał o tym, co robi w Piotrkowie: „Dziś miałem wykład na naszych kursach rysunku o grafice i miałem okazję pokazania uczniom książkę Tadzika o Jarnuszkiewiczu (chodzi o „Analizę estetyczną drzeworytowych ekslibrysów Jarnuszkiewicza Jerzego” napisaną przez Tadeusza Cieślewskiego syna; przyp. aut.). W Piotrkowie o grafice ludzie jeszcze mało wiedzą więc może moja pogadanka trochę ich tą sprawą zainteresuje, jeśli na chwilę zapomną o drożyźnie słoniny i węgla (…).”.



Spośród piotrkowian na pewno Tadeusz Cieślewski poznał rodzinę Baldów – własnością Anny Baldowej stały się dwa jego obrazy. Jeden z nich – wykonany na papierze akwarelą i piórkiem, przedstawiający kościół farny, jest sygnowany podpisem „Kochanej Hani Baldowej na gwiazdkę T. Cieślewski 1944”. Kilka jego obrazów stało się własnością innych piotrkowian – m.in. Marii Sokołowskiej, Stanisława Szajewskiego. Artyście znany był także Antoni Badek, dyrektor piotrkowskiego Muzeum (szerzej pisaliśmy o nim tutaj), w przestrzeniach którego zorganizował jedną z wystaw lokalnych artystów w ramach ww. Koła Związku Zawodowego Artystów. „W czasie naszej działalności zorganizowaliśmy zaraz w roku 1945 wystawę licznie zwiedzaną przez piotrkowian, w tym jeszcze kilka innych wystaw – ostatni raz w roku 1947 w gmachu Zamku Piotrkowskiego” – pisał artysta w odręczenie sporządzonym życiorysie, także dziś przechowywanym w kolekcji Muzeum Warszawy. Niespełna rok później władze stolicy przydzieliły mu mieszkanie na Starym Mieście – w słynnej Dziekance przy Krakowskim Przedmieściu 56. Po ponad trzyletnim pobycie w Piotrkowie Tadeusz Cieślewski powrócił do swojej ukochanej Warszawy. Zmarł 27 czerwca 1956 roku. Został pochowany na cmentarzu Powązkowskim. Pozostały jednak rysunki, szkice i obrazy…
Zabytki Starego Miasta
Wśród piotrkowskiej spuścizny artysty przeważają prace wykonane na papierze akwarelą, ołówkiem, czasem tuszem i piórkiem, głównie widoki staromiejskich kościołów – fary, świątyni jezuickiej, kościoła bernardyńskiego – uchwyconych z różnych stron, kilka podwórek, zaułków, fragmenty murów obronnych oraz Rynek. Przeważa na nich jasna i ciepła tonacja barw, kolory żółty, brązowy, jasnobrązowy, ceglasty, zielony. Większość to rysunki o charakterze szkicu. Wszystkie pełne uroku, tchnące spokojem, aż trudno uwierzyć, że to senne na nich miasto to miasto jeszcze w czasie okupacji i tuż po niej, tragicznie doświadczone, częściowo zniszczone, opłakujące tych mieszkańców, którym nie było dane przetrwać koszmaru wojny…
Obok prywatnych ww. nabywców właścicielami tych prac były także państwowe przedsiębiorstwa, w tym m.in. piotrkowski Miejski Handel Wewnętrzny (m.in. obraz „Piotrków” – widok fasady północnej kościoła farnego z potężną wieżą oraz południowej z przylegającą do niej kaplicą). Co ciekawe tylko nieliczne są opatrzone tytułem – „Tryptyk. Widoki Piotrkowa”, „Piotrków Rynek Trybunalski”, „Zaułek klasztorny w Piotrkowie Jezuitów” i „Piotrków”. Nie wszystkie też są datowane, spośród tych, które noszą sygnaturę roczną najstarsze pochodzą z 1944 – kościół Jezuitów widziany od tyłu czy kościół Bernardynów w ujęciu od północnego wschodu oraz ww. tryptyk – kolejne z roku 1946 i 1947.
Może po osiemdziesięciu latach od bytności Tadeusza Cieślewskiego w Piotrkowie warto w ramach wystawy czy to w galerii Ośrodka Działań Artystycznych bądź w Muzeum przypomnieć piotrkowianom jego sylwetkę i piotrkowskie obrazy. Propozycja, którą z redakcją naszego portalu poddajemy piotrkowskiemu środowisku artystycznemu pod rozwagę. Wszak to Cieślewski tuż po wojnie podjął się budowania jego pierwszych struktur. Warto by więc pamięć o tym wielkim artyście przywrócić młodym pokoleniom piotrkowian.
Tekst: Agnieszka Szóstek
Foto: Zasoby Muzeum Historii Warszawy, Wikimedia Comons/domena publiczna, zbiory własne autorki, zasoby internetowe
Materiały:
1. Tadeusz Cieślewski – katalog wystawy. Opracowanie Bożena Dybowska i Krystyna Lejko, Warszawa – Marzec – Kwiecień 1962
2. https://sympatycysztuki.pl/artysta/tadeusz-cieslewski-ojciec/ dostęp na dzień 16.02.2025
3. Życiorys artysty własnoręcznie napisany, przechowywany w zbiorach Muzeum Warszawy
4. Listy i pisma autorstwa Tadeusza Cieślewskiego z lat 1945-1950, przechowywane w zbiorach Muzeum Warszawy
5. Życie Warszawy 1946
6. Stolica 1949
7. kwerenda własna
Polecamy